Baby boom, czyli Kogel-mogel 5 (2024)
Moja recenzja
Długo wyczekiwana kontynuacja kultowej komedii "Kogel-mogel" w końcu trafiła na platformę Netflix, wzbudzając mieszane uczucia wśród fanów. Z jednej strony powrót lubianych bohaterów i nostalgiczny klimat budzą sympatię, z drugiej zaś schematyczna fabuła, mdłe żarty i brak świeżości rozczarowują.
Akcja filmu skupia się na rodzinie Wolańskich i Zawadów, którzy mierzą się z wyzwaniami, jakie niesie ze sobą pojawienie się nowego członka rodziny. Gdy Agnieszka i Marcin zostają rodzicami, ich życie ulega całkowitej zmianie. Piotr Wolański, wujek dziecka, również zaczyna marzyć o potomstwie, co prowadzi do szeregu zabawnych i nieoczekiwanych sytuacji.
Niestety, fabuła filmu nie zaskakuje niczym nowym. Jest to powtórka starych schematów i przewidywalnych zwrotów akcji, co sprawia, że całość jest mdła i pozbawiona polotu. Brakuje tu świeżości i pomysłów, a widz ma wrażenie, jakby oglądał kalkę poprzednich części.
Humor: między uśmiechem a zażenowaniem
Humor w "Baby boom, czyli Kogel-mogel 5" opiera się głównie na slapsticku i grze słów. Choć niektóre żarty bawią, to większość z nich jest mdła i powtarzalna. Często balansują na granicy żenady, a zamiast rozśmieszać, budzą zażenowanie. Brakuje tu błyskotliwości i ciętego języka, który charakteryzował poprzednie części.
Obsada: gwiazdy na ekranie
Najmocniejszą stroną filmu jest bez wątpienia obsada. Aktorzy, tacy jak Katarzyna Skrzynecka, Maciej Zakościelny i Grażyna Błęcka-Kolska, z zaangażowaniem wcielają się w swoje role, emanując przy tym charazmatem i ciepłem. Ich obecność na ekranie sprawia, że nawet w najsłabszych scenach filmu można znaleźć coś przyjemnego.
Szczególnie wyróżnia się Katarzyna Skrzynecka, która z wdziękiem i humorem wciela się w postać Marleny Wolańskiej. Maciej Zakościelny również dobrze sprawdza się w roli Piotra, a Grażyna Błęcka-Kolska dodaje uroku postaci Katarzyny Zawady.
Nostalgia: słodko-gorzki posmak
"Baby boom, czyli Kogel-mogel 5" z pewnością wywoła sentyment u fanów kultowej komedii. Powrót lubianych bohaterów i odniesienia do przeszłości budzą miłe wspomnienia i uśmiech na twarzy.
Niestety, nostalgia nie jest wystarczająca, aby uratować produkcję przed schematycznością i mdłością. Film bawi tylko momentami, a jego humor często jest żenujący.
Ocena: 5/10
"Baby boom, czyli Kogel-mogel 5" to film lekki i przyjemny, ale na krótki dystans. Nie oczekuj fajerwerków i błyskotliwego humoru. To po prostu nostalgiczna zabawa z kliszami, która bawi tylko momentami.
Plusy:
- Udana obsada
- Nostalgiczny klimat
- Lekka i przyjemna rozrywka
Minusy:
- Schematyczna i przewidywalna fabuła
- Mdłe i powtarzalne żarty
- Brak świeżości i pomysłowości
Gdzie obejrzeć:
Film dostępny jest na platformie Netflix.

Tak się składa, że ostatnio oglądałam Baby boom i byłam totalnie rozczarowana. Najlepsze były dwie pierwsze części Kogel-mogel oraz Galimatias. Potem następne części to po prostu szmira.
OdpowiedzUsuńMoja ocena tego filmu bardziej by była 1/10. Postaram się kiedyś dodać recenzje wszystkich części.
Zgadzam się, że najlepsze były 2 pierwsze części. Ale z następnych też można się trochę pośmiać. Takie jest moje zdanie , ktoś inny może się nie zgodzić :)
Usuń😉
Usuń